geriatria

Takie sobie rozmowy…

Spacer z kijami. Mijam warsztat samochodowy. Auta po wypadkach.
Taka sobie samochodowa izba przyjęć.
W mojej pracy jest podobnie.

Kilka, a może kilkanaście tygodni temu
młoda dziewczyna trafiła po próbie samobójczej do izby przyjęć.

Przed chwilą zalana łzami, wyznała mi, że zrobiła to, ponieważ rzucił ją chłopak.

Przysiadam się do niej bezszeletnie.
Blisko. Ostrożnie i mowię:
Żaden mężczyzna, ba żaden człowiek nie jest wart by dla niego się zabić, tylko dlatego, że nas nie kocha.
Wiem, że może to mocno boleć.
Z każdym dniem będzie lepiej. Mówię już prawie szeptem.

Naprawdę? Pyta mnie.
Tak. Odpowiadam. Na pewno.

Ma Pani dobry kontakt z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi? Niech przyjadą po Panią. Musi się Pani dać im się zaopiekować. I dać sobie czas. By wszystko się poukladało.

Ociera łzy. Patrzy przez okno.
Za godzinę jedzie z rodziną do domu.
Spokojniejsza. O jutro.

Jestem lekarzem już prawie 18 lat.
Moja praca nauczyła mnie, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Dobrze jednak, w takiej sytuacji mieć przy sobie właściwe osoby.
I takich właściwych osób w waszym życiu Wam życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *