geriatria

Puszka Pandory

Kiedy dotychczas zdrowy jak ryba, dziarski senior zachoruje poważniej i przestanie być sprawny, następuje w rodzinie czołowe zderzenie z rzeczywistością.

Nikt absolutnie, nikt nie był na prawdę świadomy, że to możliwe.

Czasem pojawiały się przebłyski, gdy senior rodu trafił na SOR, ale tak szybko jak kot  otrzepie się z wody, tak myśli tego typu zginęły w ich głowach bezpowrotnie.

A tu niemożliwe stało się faktem.

I otwiera się puszka Pandory.

Urodzeni kierownicy nie ruszą paluszkiem, ale nadzorują opiekę. Wydają polecenia, rozliczają z zleconych zadań. 

Utrudzeni w życiu, podejmują kolejny trud.

Nieporadni nieporadnieją bardziej.

Biedni biednieją.

Dzielni trzymają fason. 

Nieobecni milczą jakby bardziej. 

Targi: kto ma gorzej i czemu nie może. 

Kogo praca i życie ważniejsze. 

Kto może, kto nie może i dlaczego.

Co dostał i co może im dać.

Co się opłaca, a co nie. 

Pytania stale bez odpowiedzi:

Czemu nie może mieszkać w szpitalu?

Czemu rodzina ma się zajmować? 

Nie ma miejsca, nie ma czasu, nie ma chęci.

Nie ma kasy.

Co powie sąsiadka? Co ludzie powiedzą? 

Ludzie nie dacie rady, to dom opieki to nie koniec świata. 

Wiem, naprawdę wiem, że nie jest łatwo.

Boli mnie czasem od tego głowa. 

Rodzinna pigułka czasem jest tak gorzka, aż staje w gardle.

A tu ciche łzy niemocy, kruchego jak stara porcelana seniora rodu. 

Patrzy na swoje dzieci i nie chce już żyć na takim świecie. Bez miłości, miłosierdzia i odpowiedzialności. Bez wartości. 

I jest na tym świecie sam jak palec. 

I gaśnie jak wypalona świeczka, bo po co robić kłopoty dzieciom.

Choć medyczne łóżko nie pasuje kolorem drewna do mebli w salonie, to ta historia da Ci więcej niż się spodziewasz. 

Więcej niż zakupy i wakacje. 

Spróbuj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *