geriatria

Cicha noc…

Idę korytarzem oddziału zakaźnego.
Noc.
Migają lampki monitorów, co raz, po raz kaszel, jęki, szum airvo.
Poprawiamy maski, sprawdzamy bezszelestnie jak duchy parametry.

Pani Doktor…
Słyszę szept.
Podchodzę.
Ja się boję…
Spokojnie, już ma Pan lepsze wyniki.
Potrzebny jest czas. Będzie dobrze.
Ponawiam maskę. Gładzę włosy.

I mówię to chyba najbardziej
sama do siebie.

Też się boję…
O niego i wielu innych.
O moje dzieci.
O siebie
Boję się, że nigdy to się nie skończy…
Boję się, że zostanę z tym wszystkim sama.

Tu jest cicho.
Ludzie jak ryby wyrzucone na brzeg łapią łapczywie powietrze.

Chodzicie po jarmarkach, wyprzedażach.
A co jeśli za tydzień, za dwa
zabraknie Ci dotyku kogoś bliskiego na zawsze?

Tu jest cicho. I wszyscy się boją.
Co przyniesie nowy dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *